Rocznica

Hej!!

No cóż … jak każdy czasami borykam się z problemami zdrowotnymi… niestety choroby zawodowe, mimo tego, że nikt nie chce ich uznać jako zawodowe, też mnie dopadają. 

To nie jest tak, że skoro jest się fizjoterapeutą to trzeba być mega sprawnym, a Twój organizm się nie buntuje. Tak pięknie to nie jest.

A niech tylko jakiś fizjo na chwilę choć zapomni o swoim organizmie… długo toto nie wytrzyma i w końcu coś trzaśnie….

Tak też było u mnie… dużo pracy, dużo chęci…. I cóż pewnego pięknego dnia ( był wtedy prima aprilis….buehehe… ubawiłam się po pachy…) wyleciał dysk… dyskopatia- ktoś by rzekł- nic strasznego, pewnie tak o ile przy okazji nie wystąpi niedowład jednej nogi, nietrzymanie moczu, ból taki że dramat. I co wtedy… leżysz w łóżku…. 3 tygodnie leżysz i nie wstajesz nawet do toalety. A potem operacja i uczysz się chodzić od nowa.

To było dla mnie jak ciężka trauma… szczególnie przez to co robię i co wiem na ten temat… za dużo.

Do dziś to co się wydarzyło spędza mi sen z powiek… cały czas martwię się, że znowu się coś stanie… że znowu nie będę mogła normalnie żyć i pracować.

Szukam różnych możliwości dojścia do zdrowia, przyjaciele- fizjoterapeuci pomagają jak mogą, starają się bardzo… ale zespół stresu pourazowego to niestety nie taka prosta sprawa… myślę, że nie da się tego inaczej nazwać.

Podzielę się z Wami troszkę moimi poszukiwaniami różnych opcji terapeutycznych i opowiem o nich odrobinę. Może ktoś z Was dzięki moim doświadczeniom znajdzie coś dla siebie.

Dziś jest znów prima aprilis (dzień kiedy mam wenę)… kolejna rocznica, która zmusza mnie to zastanowienia się nad sobą, priorytetami, a przede wszystkim nad swoją sprawnością…

Przede wszystkim proszę Was : pamiętajcie o sobie… zdrowy egoizm czasami się przydaje… dzieci, mąż, dom, praca… tak, ale jeśli Was coś dopadnie to z tych priorytetów nic nie będzie…

Cały czas uczę się myśleć o sobie… czasami wychodzi mi kiepsko, czasami trochę lepiej, ale przekonuje mnie to, że dbając o siebie myślę o moich bliskich, o przyjaciołach, pacjentach… chyba ktoś jeszcze mnie może potrzebować…

Pozdrawiam

Ola